Ostrowsko – Lanckorona, czyli jak jest pod górę to później też jest pod górę

utworzone przez 2020/09/06Małopolskie, Promowane0 komentarzy

DATA WYPRAWY:

12 czerwca 2020 ROKU

Opis trasy

Ostrowsko / Łopuszna / Sucha Beskidzka – Lanckorona

AllTrails – kod QR

Statystyki trasy

Długość trasy: 99,85 km
Czas przejazdu: 04:59:33 h
Kalorie: 2038 kcal
Różnica wzniesień: 961,5 m

Szczegóły trasy

Przed nami czwarty dzień naszej rowerowej wyprawy. Pobudka tradycyjnie o godzinie 06:30, wspólne śniadanie, pakowanie i ruszamy.
Niestety pogoda na dzisiejszy dzień nie jest obiecująca, od samego rana całe niebo pokryte jest deszczowymi chmurami.

Pierwszą historyczną atrakcją na naszej drodze jest dwór rodziny Przerwa – Tetmajer inaczej nazywany „Tetmajerówką”. Jest to przykład wiejskiej rezydencji szlacheckiej, drewnianej, z XVIII w. Obecnie w zabudowaniach mieści się Muzeum Kultury Szlacheckiej. W dworze urządzono wystawę poświęconą wsi Łopuszna, historii dworu, jego mieszkańcom oraz gościom, którzy odwiedzali to miejsce.

Obok folwarku stoi drewniana chałupa „Klamerusa”,. Wybudował go w 1887 r. Jan Klamerus „Sowa”, o czym dowiadujemy się z  inskrypcja na belce w jednej z izb domu. W chałupie urządzona jest ekspozycja przedstawiająca wnętrze domu chłopskiego z okresu międzywojennego.

Dzięki Panu Przewodnikowi, który oprowadzał nas po muzeum, dowiadujemy się kilku ciekawych faktów na temat okolicznej ludności (różnych klas społecznych) między innymi, że okoliczni chłopi nie spali jednym ciągiem po 6-8 godzin, tylko regenerowali się krótkimi drzemkami.

Z Łopusznej kierujemy się do Nowego Targu. Zanim jednak wjedziemy do miasteczka czeka nas kolejna atrakcja, ulubione miejsce na spacery i przejażdżki rowerowe mieszkańców Nowego Targu  jakim jest „Bór nad Czerwonem”, torfowiskowy rezerwat przyrody. Swoją nazwę zawdzięcza występującym tu glonom, które po wyschnięciu przybierają ciemnoczerwony kolor. Na terenie rezerwatu wybudowana została ścieżka edukacyjna (drewniane podesty) prowadząca do platformy widokowej, z której można podziwiać kopułę torfowiska oraz otaczające kotlinę góry.

Na rynku w Nowym Targu robimy małą przerwę na przepyszne pączki, które zjadamy na poczekaniu, następnie kawa i lody w pobliskiej restauracji.

Na koniec pobytu w mieście zwiedzamy Muzeum Podhalańskie znajdujące się w zabytkowym ratuszu, gdzie prezentowane są eksponaty rzemieślnicze nowotarskich mieszkańców oraz sala papieska upamiętniającą wizytę Jana Pawła II w Nowym Targu w 1979 roku i przedmioty z jego pontyfikatu przekazane przez kard. Dziwisza.

Kolejnym przystankiem jest Raba Wyżna i Dwór Zdunów. Pałac wybudowano na początku XXw. Dla młodego dziedzica rabiańskiego dr. Jana Zduna. Po wojnie dwór przekształcono w siedzibę Instytutu Zootechniki. Obecnie budynek stanowi własność prywatną, która niszczeje z roku na rok.

W Suchej Beskidzkiej zatrzymujemy się w słynnej „Karczmie Rzym”. Tu Adam Mickiewicz umieścił akcję swojej ballady „Pani Twardowska”.

Sama karczma to drewniany, parterowy budynek z połowy XVIII w. Jest jednym z najcenniejszych, idealnie zachowanych przykładów drewnianej, tradycyjnej architektury regionu Podbeskidzia.

 Nieopodal karczmy, po drugiej stronie drogi znajduje się Zamek Suski. Na jego teren wchodzimy przez przepiękny pałacowy park. Dzięki architekturze nawiązującej do krakowskiej królewskiej rezydencji zamek nazywany jest Małym Wawelem. Został wzniesiony w XVI w. przez Kaspra Suskiego, później był sukcesywnie rozbudowywany do kształtu obecnej renesansowej posiadłości.

Niestety zamek podziwiamy tylko z zewnątrz gdyż zwiedzanie pałacowych sal jest do godz. 15.20.

Opuszczając Suchą Beskidzką Leszek postanawia przejść wraz z rowerem  przez rwącą rzekę Skawę, my natomiast nie mając tyle odwagi suchą nogą przejeżdżamy betonową kładką.

Przed nami ostatnia prosta do Lanckorony, miejsca dzisiejszego noclegu. Do pokonania mamy jednak konkretne podjazdy, które w tej parnej i dusznej pogodzie są strasznie męczące.

Tu też sprawdziło się powiedzenie Chudego „Jak jest z górki to później jest po górkę, a jak jest pod górkę to później też jest pod górkę”

Jednak mimo wzniesień droga wiedzie nas przez urokliwe wiejskie miejscowości, a zmęczenie na podjazdach, gdzie niejednokrotnie musieliśmy podprowadzać rowery, rekompensują widoki na otaczające nas w oddali góry.  

Po wyczerpującym podjeździe do Lanckorony czeka nas miła niespodzianka, w odwiedziny przyjechali znajomi, którzy pierwszego dnia oprowadzali nas po Krakowie Romek z żonką oraz Rafał. Spędzamy mile czas w klimatycznej restauracji. Delektując się lokalnym piwem naszym rozmowom nie ma końca. Świadomi, ze kolejnego dnia czekają nas kolejne kilometry do pokonania rozstajemy się około 22:00 udając się na upragniony odpoczynek.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *