Lublin – Zamość, czyli jak to jest zwiedzać „Padwę północy” na południu Polski…

utworzone przez 2020/03/29Lubelskie, Roztocze3 Komentarze

DATA WYPRAWY:

30 CZERWIEC 2019 ROKU

Opis trasy

Lublin – Bychawa / Wysokie / Szczebrzeszyn / Zwierzyniec – Zamość

AllTrails – kod QR

Statystyki trasy

Długość trasy: 133,50 km
Czas przejazdu: 6:27:27 h
Kalorie: 2626 kcal
Różnica wzniesień: 737 m

Szczegóły trasy

Lublin tętni życiem 24/7 o czym mogliśmy się przekonać w nocy, kiedy około 02:00 ze śpiewem na ustach wróciła grupa studentów z nocnych wojaży. Pomimo tego dzień zaczynamy o 06:15, jemy śniadanko i wychodzimy na lubelską starówkę.

Tego dnia po mieście kręci się pełno BORowików, ponieważ rozpoczynają się obchody 450 rocznicy Unii Lubelskiej.

Zwiedzanie Starego Miasta w Lublinie zaczynamy od Bramy Krakowskiej, po przestąpieniu której wkraczamy w nieznany nam świat. Spacerujemy urokliwymi, bocznymi uliczkami lubelskiej starówki, która jest jednym z najlepiej zachowanych zabytkowych zespołów urbanistycznych w Polsce 😳

Stare Miasto w Lublinie

W drodze na Zamek Królewski natrafiamy na Plac po Farze, którego nazwa wzięła się po lubelskim kościele farnym. Miał go wybudować Leszek Czarny, któremu w tym miejscu przyśnił się anioł wręczający władcy miecz. Książę uznał to za znak od Boga, a po odniesionym zwycięstwie nad Jaćwingami wzniósł w Lublinie kościół. Budowla wielokrotnie niszczona i odbudowywana rozebrana została ostatecznie w 1846 roku. Pozostałe po niej wyposażenie umieszczono w innych świątyniach. Na placu znajduje się odlana z brązu makieta oraz fundamenty po tym obiekcie sakralnym.

Następnie udajemy się na Zamek Królewski, niestety ze względu na wczesne godziny poranne zamek nie jest jeszcze otwarty dla zwiedzających 🙁 Tuż pod zamkiem królewskim odbywa się targ na wzór naszego gdańskiego Jarmarku Dominikańskiego, gdzie można zakupić starocie, rękodzieła oraz mebelki z czasów PRL. Pomimo tego, że nie jesteśmy zainteresowani zakupem (brak miejsca w sakwach) to przechadzamy się pomiędzy poszczególnymi stoiskami, aby poczuć charakter tego wyjątkowego miejsca.

Targ pod Zamkiem w Lublinie

Na koniec odwiedzamy bardzo ciekawe miejsce na mapie historycznej Lublina, a mianowicie zaułek Hartwigów. W czasie II wojny światowej wzdłuż ulicy Rybnej do ulicy Kowalskiej, przez dzisiejszy Zaułek Hartwigów, przebiegała granica tzw. getta B. W 1942 roku, podczas likwidacji getta na Podzamczu teren getta B był oddzielony od Starego Miasta ogrodzeniem z drutu kolczastego. Obecne schody wyeksponował na swoich zdjęciach Edward Hartwig, i to na jego część miejsce to, od 2004 roku, za sprawą Teatru NN, nosi jego imię.

Zaułek Hartwigów w Lublinie

Jestem pod ogromnym wrażeniem Starego Miasta w Lublinie i na pewno jeszcze kiedyś tam wrócę (tym razem z moją kochaną żonką😍).

Po spakowaniu się i wymeldowaniu z hostelu udajemy się ścieżką rowerową nad Zalew Zemborzycki. Trasa uczęszczana przez wielu rowerzystów, biegaczy i zwolenników pieszych wycieczek wzdłuż rzeki Bystrzyca (bardzo miłe dla oka widoki).

Rzeka Bystrzyca
Zalew Zemborzycki

Ścieżka rowerowa okrąża niemal cały Zalew Zemborzycki, jest idealna dla całych rodzin lub dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z rowerem. W sam raz na niedzielny wypad, który można zaliczyć w jedno popołudnie.

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, po kilku km ścieżka rowerowa nad zalewem się kończy, a my drogami gminnymi kierujemy się do miejscowości Bychawa, naszego kolejnego miejsca odpoczynku.

Miejsce to nie zostało wybrane przypadkowo, ponieważ nad bardzo urokliwym zalewem znajdują się ruiny zamku w Bychawie. Miejsce wokół zamku jak i same ruiny bardzo klimatyczne, aczkolwiek dużym minusem jest zaśmiecona okolica i brak tablicy informacyjnej nawiązującej do historii obiektu. Powstanie pałacu w Bychawie datowane jest na przełom XVII i XVIII w., jednakże wcześniej w tym miejscu znajdował się dawny zamek obronny z widocznie zarysowaną fosą ziemną. Głównym jego celem było „zatrzymanie zapędów nieprzyjaciół”, czyli wypuszczających się w te okolice Tatarów.

Ruiny zamku w Bychawie

Zalew Bychawski

Po kilkunastu kilometrach jazdy zatrzymujemy się, aby uzupełnić kalorie na Ławeczce Niepodległości w miejscowości Wysokie.

Nie byłbym sobą, gdybym pomimo zmęczenia nie pobiegł na drugą stronę ulicy Rynek Jabłonowskich, aby zobaczyć ruiny dawnej plebani znajdującej się w bezpośredniej okolicy Kościoła pw. św. Michała Archanioła. Efektem tego „skoku w bok” jest te kilka fotek, które prezentuję poniżej 🙂

Udajemy się w kierunku Szczebrzeszyna po drodze jadąc (a raczej prowadząc rowery pod wzniesienie, którego końca nie widać) trasą rowerową Dymitra Gorajskiego. Trasa ta wyróżnia się wyjątkowymi widokami oraz różnorodnością krajobrazów jednej z najpiękniejszych części Lubelszczyzny. Jest to „…trasa trudna i posiadająca liczne podjazdy i zjazdy, poprowadzona po polnych i leśnych drogach, duktach i ścieżkach. Liczne wąwozy i doliny rzeczne przeplatają się na trasie z rozległymi grzbietami wzniesień, z których podziwiać można panoramę okolicy…” cytat ze strony Greenvelo 😡

Trasa rowerowa Dymitra Gorajskiego – tablica informacyjna

Powiem szczerze, ze nie było za bardzo czasu na podziwianie widoków, bo przy tej temperaturze i pod naporem zgrai komarów, much końskich i innego robactwa zdążyłem zrobić jedno pamiątkowe zdjęcie (robione praktycznie w biegu) by czym prędzej uciec tym krwiożerczym bestiom (nawet nie chce dociekać co w tym momencie myślał mój przyjaciel Jędrek, ponieważ moje dywagacje były niecenzuralne 🤐).

Wydostajemy się z tej dżungli i jedziemy spotkać się na rynku szczebrzeszyńskim z chrząszczem 🤪

Wjeżdżając do Szczebrzeszyna zatrzymujemy się na chwilę na miejscowym cmentarzu żydowskim, który położony jest na rozległym wzniesieniu, około 350 m na południowy zachód od centrum miasta. Jest to jeden z najstarszych cmentarzy żydowskich w Polsce i jeden z nielicznych, które były użytkowane nieprzerwanie od XVI w. do czasów Zagłady. W latach drugiej wojny światowej cmentarz stał się miejscem masowych egzekucji. Szacuje się, że Niemcy rozstrzelali na nim około 2000 osób. Ciała ofiar pochowano w miejscu kaźni. Cmentarz uległ częściowej dewastacji w czasie drugiej wojny światowej, a proces niszczenia – m.in. przez zaśmiecanie – kontynuowano w kolejnych dekadach. Ze względu na krzaki i wysokie trawy zwiedzanie cmentarza utrudnione i mało przyjemne. Miejsce słabo wyeksponowane przez miejscowe władze, ale niewątpliwie z dużym potencjałem oraz ciekawe pod względem historycznym.

W końcu docieramy na szczebrzeszyński rynek, przybijamy piątkę z kolesiem ze skrzypcami i tradycyjnie uzupełniamy kalorie w postaci kręconych lodów waniliowych. Temperatura w tym momencie oscyluje około 35-37 stopni, także jak to się mówi kolokwialnie pot z d… leci 😜

Na niewielkim skwerku za ratuszem znajduje się pomnik wystawiony w hołdzie żołnierzom AK, broniącym ludność Zamojszczyzny przed hitlerowskim ludobójstwem w okresie IX 1939 – VIII 1944. Na granitowym postumencie, który ma kształt orderu Virtuti Militari ustawiony został znak Polski Walczącej. Na dużej płycie widnieje napis „Jeśli ginąć to w walce, nigdy na kolanach” i nazwiska poległych. Mała zaś informuje, że została tu umieszczona urna z ziemią zroszona krwią, walki, męczeństwa i cierpień z różnych tragicznych miejsc tych okolic.

Pomnik w hołdzie Żołnierzom Armii Krajowej w Szczebrzeszynie

W okolicach miejscowości Szczebrzeszyn docieramy do szlaku rowerowego Greenvelo, kontynuujemy jazdę po ścieżkach rowerowych wyznaczonych na bocznym pasie DW 858 w kierunku Zwierzyńca.

Na przedmieściach Zwierzyńca zatrzymujemy się w miejscu gdzie w czasie II Wojny Światowej funkcjonował hitlerowski obóz przesiedleńczy, założony w 1940 roku jako obóz przejściowy dla robotników przymusowych, następnie obóz przesiedleńczy dla pacyfikowanej i wysiedlanej ludności Zamojszczyzny oraz Dzieci Zamojszczyzny. Szacuje się, że Niemcy osadzili w obozie około 24 000 ludzi, w tym 7 000 dzieci, z których ponad 200 zmarło w wyniku tortur i ciężkich warunków.

W miejscu, gdzie był główny plac niemieckiego obozu, wybudowano w celu upamiętnienia tragedii ludności cywilnej, kościół-pomnik pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski. Jego wnętrze zawiera ścianę pamięci narodowej. W kościele znajduje też makieta obozu oraz drewniana rzeźba – postać umęczonego człowieka w pozie przypominającej Chrystusa na krzyżu. Witraże nad ołtarzem głównym przedstawiają dzieci – więźniów niemieckiego obozu.

Obok dawnego obozu, przy ul. Zamojskiej, postawiono pomniki, z których jeden upamiętnia francuskich jeńców, drugi – najmłodsze ofiary zwierzynieckiego obozu. 

W Zwierzyńcu naszym celem jest najczęściej fotografowany obiekt Roztocza, czyli Kościół pw. św. Jana Nepomucena potocznie zwany “kościołem na wodzie”.

Kościół jest stosunkowo mały, dlatego z założenia miał służyć jako kaplica. Dopiero w późniejszym okresie dobudowano do niego boczne nawy. Obiekt stanowi nie tylko miejsce sakralne, ale również zabytek o wielkiej wartości, dzięki późnobarokowej architekturze oraz XVIII-wiecznym polichromie Łukasza Smuglewicza.

Wnętrze kościoła pw. św. Jana Nepomucena w Zwierzyńcu

Dzisiaj budynek cieszy się bardzo dobrą kondycją. Jego elewacja przepięknie odbija się w falujących wodach stawu. Klimat miejsca jest niezapomniany.

Staw wokół kościoła na wodzie w Zwierzyńcu

Każdego roku pod koniec maja, podczas odpustu ku czci świętego Jana Nepomucena, wokół kościoła na wodzie odbywa się widowiskowa procesja na łodziach. Jest wyjątkową atrakcją dla mieszkańców Zwierzyńca, ale także dla turystów odwiedzających miasteczko nad Wieprzem.

Około godziny 19:00 dojeżdżamy do Zamościa, ale jakby tego dnia było za mało wrażeń, nie możemy odnaleźć miejsca naszego dzisiejszego noclegu 🙁 Po około 30 minutach krążenia po mieście mając „koniec języka za przewodnika” docieramy na miejsce 😃

To jeszcze nie koniec wrażeń na dzisiaj…

Po przepysznej kolacji przygotowanej przez Panią Jadwigę oraz ekspresowym grillu w wykonaniu Pana Ryszarda, udajemy się na przepiękny rynek na Zamojskiej Starówce, aby nacieszyć oko widokiem zabytkowych kamienic oraz uzupełnić płyny 🍻🍻🍻 w jednej z tamtejszych restauracyjek 🤓 A oto krótka fotorelacja z tego wieczornego spaceru…

Ps. Przy okazji chciałbym podziękować za gościnę rodzince mojej przyjaciółki Magdaleny, Państwu Jadwiga i Ryszard Harasiuk. 🙂

3 komentarze

  1. badzia

    Chyba jesienią odwiedzę te strony;) Lublin Zamość to będą punkty obowiązkowe podczas tego urlopu.

    Odpowiedz
  2. Mariusz

    Piękne okolice. Mój dziadek ze strony mamy stamtąd pochodził.

    Odpowiedz
    • Grzegorz Kuchta

      Osobiście również mam sentyment do Zamościa…

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *