Żywy skansen w Kasparusie, czyli perełka architektury drewnianej Borów Tucholskich

utworzone przez 2020/05/02Bory Tucholskie, Kociewie, Kujawsko-Pomorskie, Pomorskie, Promowane4 Komentarze

DATA WYPRAWY:

26 KWIECIEŃ 2020 ROK

Opis trasy

Borzechowo – Osieczna / Łoboda / Kasparus / Ocypel / Borzechowo

AllTrails – kod QR

Statystyki trasy

Długość trasy: 79,23 km
Czas przejazdu: 5:07:07 h
Kalorie: 1240 kcal
Różnica wzniesień: 464 m

Szczegóły trasy

Nadchodzi długo wyczekiwany weekend z naszymi jednośladami, z wiadomych przyczyn wyjazdy rekreacyjne naszej ekipy na pewien czas zostały zawieszone. Tym bardziej cieszy nas dzisiejsza wyprawa, ponieważ jej celem są bezkresne trakty leśne w Borach Tucholskich i perełka wśród osad znajdujących się w ich otulinie – wieś Kasparus.

Startujemy o godzinie 10:00, samochodem dojeżdżamy do miejscowości Borzechowo, gdzie zaczyna się dzisiejsza przygoda. Pogoda jest bezwietrzna i słoneczna, a co za tym idzie zapowiada udany dzień.

Borzechowo to kociewska wieś położona uroczo nad dwoma jeziorami: Borzechowskim Małym oraz Borzechowskim Wielkim. Latem obfitująca w wypoczywających turystów teraz cicha i spokojna.

Na szczególną uwagę wśród jej zabudowań zasługuje Gminna Biblioteka Publiczna mieszcząca się w zabytkowej chacie podcieniowej, która jest jednym z ciekawszych zabytków miejscowości.

Ze względu na tragiczną historię zaciekawił nas także budynek miejscowej Publicznej Szkoły Podstawowej, zlokalizowany w starym, pruskim budynku z XIX wieku, w którym w latach okupacji hitlerowskiej mieścił się areszt żandarmerii.

Po przejechaniu kilku kilometrów docieramy do mostu nad rzeką Wdą, gdzie w 1956 roku podczas spływu kajakowego zatrzymał się Karol Wojtyła. Miejsce to upamiętnione zostało obeliskiem, w najbliższej okolicy postawiono ławeczki. Idealna lokalizacja na krótki odpoczynek oraz spacer wzdłuż brzegu rzeki.

W połowie drogi do miejscowości Osieczna zatrzymujemy się na parkingu leśnym, znajdującym się wśród szpaleru lśniących bielą brzózek. Miejsce to jest bardzo wdzięcznym obiektem do fotografowania bez względu na porę roku.

Dojeżdżając do wsi po lewej stronie przy drodze naszą uwagę przykuwa duży głaz, obelisk otoczony kilkoma wysokimi sosnami, a wokół nich mały pokryty mchem płotek. Na zawieszonej drewnianej tabliczce informacja na temat tragicznie zmarłego mieszkańca Osiecznej, postrzelonego przez kłusownika. Zdumiało nas bardzo, iż mimo upływu prawie 100 lat, nadal stoją tu zapalone znicze i pamięć po tym wydarzeniu jest nadal żywa.

Droga prowadząca do miejscowości Osieczna okraszona jest po obu stronach licznymi drogowskazami o miejscach pamięci pomordowanych w II Wojnie Światowej. Pomimo pozytywnych nastrojów towarzyszących nam tego dnia pochylamy głowy nad grobami pomordowanych przez hitlerowców i skłaniamy się do chwili zadumy.

Dosłownie kilkaset metrów przed granicą miejscowości Osieczna zjeżdżamy do lasu, gdzie natrafiamy na kolejny parking leśny, z miejscem na rozpalenie ogniska, idealny na wypoczynek w większej grupie osób. W pobliżu znajduje się most kolejowy po nieistniejącej już linii łączącej Smętowo Graniczne i Szlachtę. Pozostaje jedynie żałować, że teren wcześniej przygotowany pod transport kolejowy i wielotonowe ładunki nie można zagospodarować na szlaki pieszo – rowerowe 🙁

W Osiecznej na uwagę zasługuje kilka budynków, m.in. majestatyczny Kościół Rzymskokatolicki p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP, a także wieża strażacka wybudowana w połowie XX wieku (służyła do suszenia węży strażackich) oraz liczne drewniane domy wkomponowane we współczesne zabudowania.

Opuszczając Osieczną ponownie kierujemy się wzdłuż dawnej linii kolejowej, po przejechaniu kilkuset metrów dojeżdżamy do betonowego mostu drogowego. Nie wiem czemu, ale mi kojarzy on się z czasami zaboru pruskiego…

Po zrobieniu kilku fotek decydujemy się pojechać wąską ścieżką leśną (tego nie było w planach) nawigując przy pomocy map google. Wyjeżdżając z lasu natrafiamy na porzucony legendarny samochód ze znaczkiem VW na grillu (jakiś okoliczny fan marki się skusił i zajumał :-))

Docieramy do miejscowości Małe Krówno, wracając tym samym na wcześniej zaplanowaną trasę przejazdu.

W następnej wsi (Duże Krówno) naszą uwagę przykuwa stara rozpadającą się chata, która jest wdzięcznym obiektem do fotografowania. Pozostawione na linkach pranie sprawia wrażenie jakby jej mieszkańcy w pośpiechu byli zmuszeni opuszczać swoje domostwo.

Nie ukrywam, że improwizując w nawigowaniu trochę się pogubiliśmy, w pewnym momencie skończyła się droga i jakiś czas prowadziliśmy rowery przez leśne knieje. Ale jak to mówią, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło 🙂 Po pewnej chwili ukazało nam się przepiękne Jezioro Czarne schowane w otulinie borowiackich lasów. Chwila dla reporterów i lecimy dalej z tematem…

Jedziemy wzdłuż brzegu jeziora, po kilkunastu minutach błądzenia po lesie docieramy nad jezioro Trzcianno w Łobodzie. Jeziorko nieduże, ale posiadające ładnie zorganizowaną infrastrukturę do letniego wypoczynku. Jest tu czysta piaszczysta plaża z pomostem na wodzie oraz duża wiata ze stołami i murowanym paleniskiem i spory plac zabaw dla dzieci.

Po drodze napotykamy rozsiane po lasach pamiątki historii m.in. groby żołnierzy i cywilów pomordowanych podczas II Wojny Światowej. Lasy borowiackie były idealnych schronieniem dla represjonowanych przez hitlerowców mieszkańców okolicznych wsi, natomiast dobra znajomość terenu sprzyjała walkom partyzantów z okupantem.

Nieustannie w naszej podróży towarzyszy nam wijącą się rzeka Wda, zapraszając aby latem przepłynąć ją kajakiem. Malownicze koryto rzeki fragmentami przypominające napięty łuk tworzy niesamowity dla naszej wyprawy klimat. Nasze zainteresowanie wzbudzają także torfowiska, licznie występujące na tych terenach. Są to niesamowite widoki dla ludzkiego oka, które czasami ciężko przedstawić na zdjęciach… to po prostu trzeba zobaczyć 🙂

Wisienką na torcie zaplanowanych atrakcji dzisiejszego dnia jest ukryta w sercu Borów Tucholskich kociewska wieś Kasparus, przez którą biegnie Szlak Turystyczny Jezior Kociewskich. Wieś – skansen, której najstarsze zabudowania liczą sobie około 2️00 lat. Do najbardziej znanych należy parterowa plebania z XIX wieku oraz neogotycki, drewniano-ceglany kościół pw. Świętego Józefa z 1926 roku, wybudowany według konstrukcji ryglowej. Niemniej jednak ciekawe zabytkowe zabudowania rozsiane są praktycznie po całej wsi tworząc niesamowity klimat tej miejscowości.

W centrum wsi znajduje się pomnik ku czci Obrońców Mowy Polskiej. Jego postawienie jest uczczeniem pamięci bohaterstwa dzieci, patriotycznej postawy ich rodziców oraz ks. Jana Olszewskiego, który stanął w obronie polskiej młodzieży przed poniżaniem ze strony pruskich nauczycieli. Więzienie i nałożone kary finansowe na długie lata dotkliwie przyczyniły się do ubóstwa i biedy wielu kasparuskich rodzin.

Pomnik ku czci Obrońców Mowy Polskiej w Kasparusie

Udajemy się leśnymi drogami do miejscowości Wdecki Młyn, po drodze mijając liczne pomniejsze jeziora (w tym m.in. Jezioro Kochanka). Trasa przebiega Kociewskim Szlakiem Jeziornym, brak opadów deszczu spowodował, że drogi są bardzo piaszczyste i bardzo trudno jedzie się naszymi jednośladami.

Docieramy do miejscowości Wdecki Młyn, osady kociewskiej położonej na północnym skraju Borów Tucholskich. W miejscowości znajduje się niewielka elektrownia wodna, naturalne źródło energii i ekologiczny sposób jej pozyskania godny jest uwagi. Jest to wspaniałe miejsce na wypoczynek dla rodzin oraz raj dla wędkarzy muchowych.

Kolejnym przystankiem jest miejscowość Wda, gdzie nad brzegiem rzeki zatrzymujemy się uzupełnić płyny (browarek 0 %).

Asfaltowa droga pomiędzy miejscowościami Wda i Ocypel pozwala nam rozwinąć skrzydła, przyśpieszamy nieco cytując słowa Jędrka „… trzeba brać się za pedałowanie, bo nas noc zastanie…” 🙂

W Ocyplu zatrzymujemy się przy nieczynnej już stacji PKP, spacerujemy wzdłuż dawnego torowiska gdzie znajduję się domki letniskowe, zaadoptowane z dawnych wagonów kolejowych.

Trasa z Ocypla do Borzechowa wiedzie przez tereny leśne, droga asfaltowa o małym natężeniu ruchu poza sezonem, także jedzie się bardzo przyjemnie. Po około 30 minutach dojeżdżamy na parking w Borzechowie.

Po tej wyprawie możemy stwierdzić, że atrakcyjność Borów Tucholskich to sprawa bezdyskusyjna. Bogactwo lasów oraz jezior, meandry rzeki Wdy i kociewska architektura to widoki, które zaspokoiły nasze podróżnicze oczekiwania.

4 komentarze

  1. Tereska-stg

    Piękna relacja, profesjonalne zdjęcia. Dziękuję za przybliżenie faktów historycznych tego regionu. Z chęcią wybiorę się razem z mężem tą trasą oczywiście na rowerach.

    Odpowiedz
    • Grzegorz Kuchta

      Jest nam niezmiernie miło czytać takie komentarze 🙂
      Świadomość, że jesteśmy inspiracją dla innych do podróżowania po Polsce jest bardzo motywująca i daje kopa (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) do dalszego działania…
      Pozdrawiamy serdecznie i życzymy udanej wyprawy w Bory Tucholskie (zapraszamy do pozostawienia komentarza po wizycie w Kasparusie).

      Odpowiedz
  2. Darek

    Super relacja wybieram się tam w czerwcu . Byłbym wdzięczny gdybyś napisał coś więcej o drogach chcemy jechać trekingiem z sakwami na kilka dni

    Odpowiedz
  3. Buczek

    Moje ukochane Bory! Trudne te piachy chwilami, ale urokliwe. Świetna relacja! Bardzo dobry stosunek ilości obrazu do słowa. Znakomicie się podróżuje wirtualnie z Wami. No i widzę, że niejeden raz przecięliśmy nawzajem ślady swoich opon. W każdym razie tu na północy.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *