Kamienne Kręgi w Odrach, czyli energetyczne Stonehenge w Borach Tucholskich

utworzone przez 2020/04/11Bory Tucholskie, Kociewie, Kujawsko-Pomorskie, Pomorskie4 Komentarze

DATA WYPRAWY:

1 MARCA 2020 ROKU

Opis trasy

Starogard Gdański – Pinczyn / Lipska Karczma / Odry / Osieczna / Ocypel / Lubichowo – Starogard Gdański

AllTrails – kod QR

Statystyki trasy

Długość trasy: 111,84 km
Czas przejazdu: 06:30:40 h
Kalorie: 1689 kcal
Różnica wzniesień: 642 m

Szczegóły trasy

Jak ten czas szybko leci, mamy już pierwszy marcowy weekend i ogromne pragnienie kolejnej wspólnej rowerowej wyprawy. Tym razem pomimo chłodnego poranka wyjeżdżamy ze Starogardu Gdańskiego już o godzinie 8.00. Pogoda jednak zapowiada się bardzo słoneczna, a temperatura w ciągu dnia ma mieć wartość dwucyfrową.

Trasa została zaplanowana przez Grubszego Grześka, także standardowo powinno być ciekawie.

Kierujemy się na zachód, lokalną szutrową drogą równolegle do linii kolejowej Tczew – Chojnice. Po przejechaniu kilku kilometrów naszym oczom ukazuje się opuszczony dom dróżnika. Z zewnątrz widać, że budynek dawno już nie jest zamieszkały. W środku przekonujemy się, że tutejszy margines społeczny zrobił sobie z tego obiektu świetlicę, w której okoliczni pseudoartyści podczas libacji alkoholowych tworzą tandetne, często wulgarne grafitti, a na wyposażeniu wnętrz rozładowują swoje negatywne emocje. Jednym słowem krajobraz jak po bitwie 🙁

Jako miejsce zborne ustaliliśmy miejscowość Pinczyn. Na rozwidleniu dróg przy tablicy informacyjnej czeka na nas kolega Leszek. Po przywitaniu się omawiamy plan trasy i atrakcje jakie nas dzisiaj czekają. Leszek informuje nas, że na wspomnianej tablicy wyczytał, iż we wsi znajduje się duży głaz narzutowy zwany „diabelskim kamieniem”. Postanawiamy zobaczyć ten okazały pomnik przyrody.

Diabelski Kamień to największy na Kociewiu głaz narzutowy – ma on 14 m obwodu, 3,5 m długości, 3,2 szerokości i 2,2 m wysokości. Rzekomo jedynie 1/3 głazu jest obecnie widoczna, większa część znajduje się pod ziemią. W przeszłości był rzekomo znacznie większy, gdyż w międzyczasie odłupano jego fragmenty. Faktycznie jest on ogromny, znajduje się przy stawku w pięknych okolicznościach przyrody i robi duże wrażenie (UWAGA: teren ten jest prywatny, warto zapytać właściciela o zgodę na wejście)

Kociewska legenda o „Czarcim Kamieniu”

Diabeł mając swoją ziemską siedzibę koło Pinczyna, małej miejscowości oddalonej o 3 km od Zblewa, był zły na ludzi, że tak chętnie uczęszczają do kościoła. Postanowił im w tym przeszkodzić. Nocą przyciągnął na łańcuchu wielki głaz narzutowy i zamierzał nim zatarasować kościelne drzwi. Dotarł już w pobliże wsi, gdy zapiał kogut zwiastun świtu. Jednocześnie anioł z nieba dotkną jego ręki. Zrozumiał, że musi odstąpić od nieukończonej roboty i pozostawić olbrzymi kamień. Porzucił więc go i uciekł. Ten wielki narzutowy głaz leży jeszcze dzisiaj na pobliskiej łące. W przeszłości był on o wiele większy. Przed laty jego część odłupano i użyto jako materiału budowlanego. Na tej właśnie części widoczne były podobno odciski kopyt, pozostawione przez diabła ze złości za to, że pianie i anioł stróż przeszkodziły mu w jego podstępnych planach. Na kamieniu do dziś widoczne są natomiast ślady po łańcuchu, którym posłużył się diabeł się diabeł, chcąc pobożnym ludziom z okolic Pinczyna sprawić figiel.

„Legendy Borów Tucholskich” Roman Apolinary Regliński (Der Ketten-Stein bei Pinschin)

Drogą gminną jedziemy w kierunku miejscowości Pałubinek, po minięciu której wjeżdżamy do lasu. Droga leśna, którą jedziemy jest dobrze wyrównana i utwardzona, także momentami odnosimy wrażenie przemieszczania się leśną autostradą (co jakiś czas można trafić MOP ;-))

Droga leśna na trasie Pałubinek – Kazub

Podczas opracowywania trasy Grubasek natrafił na zabytkowy, drewniany domek schowanym w lesie. W sieci jest tylko jedno zdjęcie tego domku, a wujaszek google nic nie podpowiada na jego temat, ale to wystarczyło abyśmy postanowili nadłożyć kilka kilometrów i zobaczyć ten ciekawy obiekt.

Dojeżdżamy do miejscowości Lipska Karczma, gdzie po chwili odnajdujemy przepiękny, ponad 200-letni drewniany dom kryty strzechą. Robimy kilka fotek zza płotu, ale chcąc Wam przedstawić magię tego miejsca, czujemy pewien niedosyt.

Drewniany dom w miejscowości Lipska Karczma

Za płotem dostrzegamy właścicieli, których Grubszy pyta o pozwolenie zrobienia zdjęcia domu oraz podwórza. Ku naszemu zaskoczeniu gospodarze zapraszają nas na podwórko, oprowadzają po swojej posiadłości oraz zapraszają do obejrzenia wnętrza tego wyjątkowego domu.

Z zaciekawieniem przyglądamy się głazom znajdującym się przed domem. Na jednym z nich okoliczny kamieniarz na zlecenie właściciela wykuł napis: Bóg z Nami 1918 – 2018, Lipska Karczma 11.11.2018. Jak zdradza nam właściciel na drugim zostanie upamiętniona 100 rocznica Bitwy Warszawskiej – Cudu nad Wisłą. Bardzo podoba nam się patriotyczna postawa właścicieli tego domostwa.

Drewniany dom w Lipskiej Karczmie

Jadąc dalej leśną drogą dojeżdżamy do wsi Kazub i dobrze znanego nam z zeszłorocznych podróży tamtejszego jeziora. Tu chwila przerwy na regeneracyjnego batonika oraz rozmowy na pobliskiej dzikiej plaży. Z Kazubia, poprzez Płociczno dojeżdżamy do miejscowości Cieciorka, gdzie zajeżdżamy na kawkę i ciasto do Grubego babci.

Z Cieciorki kierujemy się w kierunku miejscowości Kaliska, trasę pokonujemy ścieżką rowerową wzdłuż drogi gminnej pomiędzy tymi miejscowościami. Na skraju lasu przed tablicami miejscowości Kaliska zatrzymujemy się przy pomniku zamordowanego przez hitlerowców nauczyciela z Malik Górnych Stanisław Knitter, który podczas wojny ukrywał się w okolicznych lasach.

W Kaliskach przejeżdżamy wzdłuż ulicy Nowowiejskiej, dojeżdżamy do skrzyżowania dróg i wybieramy kierunek na wieś Bartel Wielki.

Jeszcze przed miejscowością Bartel Wielki natrafiamy na ciekawy okaz przyrodniczy – powalone drzewo, którego konary niczym macki ośmiornicy, otaczają nas zewsząd – naprawdę zjawiskowy widok.

Okolice miejscowości Bartel Wielki

We wsi Bartel Wielki napotykamy kolejny pomnik, który jako niemy świadek historii opowiada historię żołnierzy Armii Krajowej stacjonujących w 1946 roku na tych terenach. Nasza rowerowa wyprawa przypadła w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, dlatego zatrzymujemy się aby uczcić ich pamięć oraz zapoznać się z ich tragiczną historią.

Tablica upamiętniająca Żołnierzy Wyklętych we wsi Bartel Wielki


Na tablicy informacyjnej czytamy o tamtych wydarzeniach:

(…) Starcie żołnierzy 5 Wileńskiej Brygady AK z grupą operacyjną UB-MO-KBW-LWP, organizującą obławę na partyzantów.

W nocy z 10 na 11 maja żołnierze ze szwadronu ppor. Zdzisława Badochy „Żelaznego” w składzie którego służyła legendarna sanitariuszka Danuta Siedzikówna „Inka”, nocowali w leśniczówce Bartel Mały. Dowódca Brygady, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” z drugim szwadronem ppor. Henryka Wieliczki „Lufy” nocował w zagrodzie rolnika oddalonego od leśniczówki o ok. 500m. Nad ranem rozpoczęła się wymiana ognia pomiędzy obławą a partyzantami 5 Brygady. Żołnierze mjr. „Łupaszki” z dwoma rannymi wycofali się do lasu, który był ich naturalnym schronieniem w tym czasie.
Po stronie obławy zginął funkcjonariusz UB „przypadkowo” zastrzelony przez jednego z żołnierzy LWP a rannych zostało 5 innych członków tej obławy. Mimo olbrzymiej przewagi liczebnej i sprzętowej polscy partyzanci nie ulegli, mogąc dalej kontynuować walkę z komunistycznym aparatem terroru.  (…)

Tablica upamiętniająca Żołnierzy Wyklętych we wsi Bartel Wielki

Za Bartlem Wielkim wjeżdżamy w serce Borów Tucholskich, jeden z największych kompleksów borów sosnowych w Polsce. Jedziemy „autostradą leśną” w kierunku wsi Leśna Huta, po kilku kilometrach naszą drogę przecina malowniczo płynący wśród drzew Wielki Kanał Wdy.

Kanał Wdy na trasie Bartel Wielki – Leśna Huta

Kawałek dalej po lewej stronie za szpalerem młodych brzózek naszą uwagę przykuwają ukryte w szuwarach sztuczne stawy. Zbiorniki te powstały, aby w naturalny sposób zachodził proces oczyszczania wody skażonej w procesie produkcji w pobliskich Zakładach Płyt Pilśniowych w Czarnej Wodzie.

Sztuczne zbiorniki wodne w okolicach Leśnej Huty

Informacje te pozyskuje Leszek w rozmowie z mieszkanką okolicznej wioski w momencie kiedy Chudszy z ekipy biega po moście nad przepływającym ciekiem wodnym w celu zrobienia jakiejś ciekawej fotki 🙂

W tak urokliwych klimatach dojeżdżamy do wioski Wieck, od granic której lokalną asfaltową drogą wzdłuż rzeki Wdy kierujemy się do miejscowości Wojtal. Zatrzymujemy się na chwilę przy Małej Elektrowni Wodnej Odry – Młyn, aby na mapach google ustalić trasę do Rezerwatu Przyrody Kamienne Kręgi. W pobliżu znajduje się hodowla ryb oraz „Bar przy Stawach”, gdzie można zjeść świeżą rybkę przyrządzaną na miejscu, lub zrobić zakupy i usmażyć sobie w domu.

Most przy Małej Elektrowni Wodnej Odry-Młyn

Stąd dzieli nas już tylko kilkaset metrów do zjazdu w drogę leśną (w prawo) prowadzącą wprost do Rezerwatu Przyrody Kamienne Kręgi w Odrach, magicznego miejsca na mapie Borów Tucholskich. Przed samym wejściem idealne miejsce na odpoczynek, zjedzenie posiłku lub wypicie kawy lub herbaty z termosu (my musimy zadowolić się łykiem napoju izotoniczego).

Tuż za bramą rezerwatu w mały drewnianym domku dokonujemy zakupu biletów wstępu, a starszy Pan w kapelusiku podczas transakcji opowiada nam historię tego niezwykłego miejsca.

Kamienne Kręgi w Odrach

Znajduje się tu drugi co do wielkości zestaw dziesięciu kamiennych kręgów w Europie. Miejsce to nazywane często „polskim Stonehenge” jest neolityczną perełką, która skrywa w sobie wiele tajemnic i legend owianych mistycyzmem. Znajduje się tu też najlepiej zachowane w Polsce cmentarzysko Gotów (I- III w. n.e.). Kamienne kręgi i liczne kurhany nadają temu miejscu magiczno-tajemniczy charakter. Według ustaleń naukowców nie tylko grzebano tu zmarłych, ale również zwoływano rodowo – plemienne zgromadzenia w owych kamiennych kręgach. Miejsce to zostało stworzone przez Gotów, którzy przybyli tu ze Skandynawii, wędrując na południe.
Starożytne obiekty można podziwiać z platformy widokowej oraz wytyczonych ścieżek. Kręgi w rezerwacie liczą od 15 do 33 m średnicy. W każdym kręgu znajduje się od 16 do 29 kamieni, wystających z ziemi na wysokość od 20 do 70 cm.

Starożytne obiekty można podziwiać z platformy widokowej oraz wytyczonych ścieżek. W rezerwacie chronione jest nie tylko cmentarzysko, ale także porosty występujące tu w ogromnym bogactwie odmian.

Rezerwat Przyrody Kamienne Kręgi w Odrach

Na koniec zwiedzania postanowiliśmy naładować się magiczną energią w miejscu zwanym „elipsą”. Według radiestetów jest to strefa niezwykle pozytywnej mocy, gdzie koncentruje się energia Ziemi i Kosmosu. Badania promieniowania w tym miejscu wykazały wartość 120 000 jednostek. Watro tutaj dodać, iż promieniowanie powyżej 50 000 jednostek uznawane jest za boskie.

Naładowani energią ruszamy w powrotną drogę do Starogardu Gdańskiego.
Chociaż pogoda bardzo nam dzisiaj sprzyja to jednak na odcinkach gdzie nie jedziemy po terenach leśnych wieje dosyć mocny wiatr, który znacznie utrudnia jazdę. Po około 30 minutach dojeżdżamy do miejscowości Łąg, na obszarze której przecinamy DK22, aby kontynuować naszą podróż w kierunku Osiecznej k/Czerska. Droga asfaltowa w otulinie lasu pozwala na szybszą jazdę, naładowany energią przemierzam kolejne kilometry niczym rozpędzone pendolino 😉

Po dojechaniu do miejscowości Osieczna postanawiamy zrobić kolejną przerwę przy miejscowej Szkole Podstawowej im. Lotników Wojska Polskiego, na terenie której stoi okazały pomnik – samolot MIG 21 podarowany przez lotników z Malborka.

Pomnik – samolot na terenie Szkoły Podstawowej im. Lotników Wojska Polskiego w Osiecznej

Dalsza trasa to głównie leśne trakty (nie zawsze przejezdne), ale naładowani pozytywną energią pokonujemy kolejne kilometry prowadząc (względnie jadąc) nasze bajki przez mokradła.

Po dojechaniu do miejscowości Ocypel zatrzymujemy się nad Jeziorem Piaseczno, nad którym podziwiamy piękno otaczającej nas przyrody zanurzonej w zachodzącym marcowym słońcu.

Niestety perspektywa jazdy po zmroku powoduje, że dalszą część trasy pokonujemy w tempie ekspresowym. Z Ocypla drogą gminną kierujemy się w stronę Lubichowa, a następnie pomimo wcześniejszych planów na powrót przez Szteklin, najkrótszą drogą na na Starogard Gdański. Nasz jedyny postój na trasie postanawiamy zrobić w miejscowości Płaczewo, na tutejszej plaży spacerujemy pięknie podświetlonym pomostem, uzupełniamy kalorie i ruszamy w dalszą drogę

Pomost na Jeziorze Płaczewo

Tradycyjnie już ostatnie kilometry pokonujemy o zmroku. Do mety dojeżdżamy o godzinie 18:00, chwile potem jak przepowiadała prognoza pogody w apce, zaczyna padać deszcz.

Dzisiejsza wizyta w Kamiennych Kręgach niezwykle pozytywnie naładowała nas energią na kolejne tygodnie (w szczególności Chudszego, który w drodze powrotnej nadawał tempo całej ekipie, ku nie małemu zdumieniu Leszka i Grubszego).
Po takiej przygodzie wszyscy wracamy do naszych domów głodni kolejnych wypraw.

4 komentarze

  1. Gizela

    Super zobaczyć tak piękne okolice i widoki 👏

    Odpowiedz
  2. Gizela

    Świetna sprawa taka wyprawa👏Polecam😎

    Odpowiedz
  3. Gizela

    Świetna sprawa taka wyprawa👏Polecam😎oraz pozdrawiam

    Odpowiedz
  4. Buczek

    Rower, las, historia. Super. Dobrze opisane i pokazane. Nic dodać, nic ująć. Odry ciągle jeszcze przede mną. Fajne to miejsce nad Piasecznem. Spałem tam kilka dni temu podczas kociewskiej rowerowej włóczęgi.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *